Time of Rebirth
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.



 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

 

 Zniszczony tunel transportowy

Go down 
AutorWiadomość
James Moriarty
Did you miss me?
James Moriarty

Liczba postów : 31
Join date : 28/12/2014
Age : 33

Informacje
Specjalizacja: Nosiciel
Grupa: Szlachta
Multikonta: Leslie, Nanami

Zniszczony tunel transportowy Empty
PisanieTemat: Zniszczony tunel transportowy   Zniszczony tunel transportowy Icon_minitimeCzw Sty 01, 2015 4:55 pm

Kiedyś używany do szybkiego transportu ludzi jak i materiałów do innych części metra. Zrezygnowano z używania go po ataku mutantów. Wybito wszystkie światła, by nie przyciągały krwiożerczych stworzeń
Opis lokacji stworzony przez Unknown
Powrót do góry Go down
Unknown
File_Not_Found
Unknown

Liczba postów : 6
Join date : 30/12/2014

Informacje
Specjalizacja: Obserwator
Grupa: Grabarz
Multikonta:

Zniszczony tunel transportowy Empty
PisanieTemat: Re: Zniszczony tunel transportowy   Zniszczony tunel transportowy Icon_minitimeCzw Sty 01, 2015 5:42 pm

Wiele razy dziecko bez imienia gubiło gdzieś dzień. Przez życie pod ziemią zatraciło się w nim odczuwanie dnia i nocy, jedynym co ustalało godzinę były gasnące światła w pojedynczych barakach, istnieli jeszcze ludzie których zegar biologiczny działał poprawnie, zmęczenie dopadało wieczorem co było oznaką że już pora się położyć. Obserwator nie myślał o tych sprawach tak samo, przez to że często widywał to co ma się stać za chwilę powoli gubił teraźniejszość, nie był pewien czy żyje w widzianej przez siebie przyszłości. Zatracał odczuwanie czasu jednak jedyne co było dla niego pewne, to to że są uwięzieni pod ziemią w metrze, w sercach wielu mieszkańców podziemia nie było już nadziei by wyjść na ziemie i znów ją zasiedlić, był to logiczny i racjonalny pogląd po tym co się stało parędziesiąt lat temu. Unknow nie urodził się na ziemi, przyszedł na świat na opuszczonym torowym zajeździe gdzieś w zapomnianej przez boga części metra, parę razy był na powierzchni, niezbyt długo ale tam był, widział wschody słońca które napawały jego serce nadzieją, bardzo prawdopodobne że złudną. On chciał w to wierzyć, żył kolejny dzień pod ziemią tylko po to by za parę dni znów wyjść na ziemie i zobaczyć to co dawało niegdyś życie na powierzchni, chciał zobaczyć blady wschód słońca.
Uwielbiał przesiadywać w ciemnych, nie odwiedzanych przez nikogo miejscach, uważał że w ciemnościach jego wizje są najbardziej jasne i najprostsze do zinterpretowania a nawet gdy wywołanie wizji się nie powiedziecie nikt nie patrzy na niego z lękiem gdy ten chwyta się za głowę przez ból jaki go nawiedza. Różnił się od większości ludzi żyjących pod ziemią, bał się ludzi i chciał ich unikać, starał się nie pokazywać swojego daru jasnowidzenia gawiedzi, robił to tylko wtedy kiedy musiał, na przykład gdy potrzebował zdobyć pieniądze na jedzenie. Nie korzystał ze swoich mocy nawet wtedy gdy nachodziła go ochota na słodycze które kochał. Czy Bezimienny był ostatnim z ostatnich szlachetnych pod ziemią? Nie, po prostu nie chciał zwracać na siebie uwagi i zawsze szukał spokoju oraz ciszy która wydawała mu się boskim darem. Moment w którym można usłyszeć bicie własnego serca, moment w którym zdawał sobie sprawę że wciąż jest człowiekiem, człowiekiem w którego klatce piersiowej wciąż bije serce. Szedł lekko zgarbiony z maską gazową na twarzy, wiedział że wewnątrz tuneli moskiewskiego metra powietrze jest jako tako czyste ale po prostu przywyknął do maski i najzwyczajniej w świecie lubił ją nosić. Szedł do swojego ulubionego miejsca, zniszczonego tunelu transportowego w którym jeszcze niedawno wszystko było niszczone w obawie przed mutantami, teraz ciche, ciemne miejsce idealne dla obserwatora który potrzebuje samotności. Usiadł w ciemności tunelu pod ścianą i oparł głowę o zimne mury, zamknął oczy w oczekiwaniu na wizję, chciał ją wymusić, była to dla niego rozrywka która napawała go wątpliwościami i lekkimi lękami jednak wciąż to robił, wciąż szukał doświadczeń by tylko dowiedzieć się co jest prawdą a co tylko wizją która wcale nie musi się spełnić.
Powrót do góry Go down
Leslie Ivanow
Różana trucizna
Leslie Ivanow

Liczba postów : 5
Join date : 31/12/2014

Informacje
Specjalizacja: Szew
Grupa: Szlachta
Multikonta: Nanami, James

Zniszczony tunel transportowy Empty
PisanieTemat: Re: Zniszczony tunel transportowy   Zniszczony tunel transportowy Icon_minitimeCzw Sty 01, 2015 8:08 pm

Wiesz jak to jest, kiedy siedzisz spokojnie w pokoju, i nagle widzisz czarne plamy?
Wpatrując się w nie dłużej, dostrzeżesz wszystkie swoje najgorsze koszmary, które w kilka sekund rzucą się na Ciebie. Nie brzmi strasznie, prawda? A jeśli przy okazji w Twojej głowie kłębią się głosy, próbujące wmówić Ci, że te plamy to Ty? Strach nabiera nowego poziomu, co nie?
Ale to jest prawda. Z każdą chwilą Leslie się gubi, rozdziela na części, które potem chodzą po tym świecie i mieszkają w cudzych umysłach. Bycie skupiskiem ciemnych cząsteczek, bez żadnego celu. Czasem ma wrażenie, że jest koszmarem, przypominającym ludziom o śmierci. Jako jej symbol. Nawiedza to życie już któryś raz. Za każdym razem plącze się w tym labiryncie. Prawdopodobnie nie ma on wyjścia. Czasem są sytuacje, gdy musisz wyrwać się z sideł codzienności i iść gdzieś daleko. Daleko od domu, od znajomych, których w sumie tu nie było i od rodziny. Gdzie szła w momenty takie, jak te? Tam, gdzie pozbyła się swoich rodziców. Do starego tunelu transportowego. Tyle razy atakowani tutaj ludzie zostawali porzuceni na pastwę losu przez inne osoby... Ile litrów krwi pochłonęło piaszczyste podłoże? Jak wiele krzyków zostało stłumionych przez tą przestrzeń? Nikt nie jest w stanie tego policzyć. Pożegnawszy się z bratem oddaliła się od dzielnicy szlacheckiej, a następnie opuściła tereny jedynego naprawdę bezpiecznego miejsca w tymże metrze - podziemnego miasta. Kilka minut wystarczyło, by zagłębiła się w ów ciemny tunel, czekając chwilę, aż jej błyszczące brokatem oczy przyzwyczają się do ciemności. Dostrzegłszy ruch przed sobą przestała oddychać i wcisnęła się między bele. To coś miało maskę przeciwgazową... Nie chciała mieć teraz bliższego kontaktu z żadnym snorkiem, dlatego wolała pozostać cicho...
Powrót do góry Go down
Unknown
File_Not_Found
Unknown

Liczba postów : 6
Join date : 30/12/2014

Informacje
Specjalizacja: Obserwator
Grupa: Grabarz
Multikonta:

Zniszczony tunel transportowy Empty
PisanieTemat: Re: Zniszczony tunel transportowy   Zniszczony tunel transportowy Icon_minitimeCzw Sty 01, 2015 8:33 pm

W tunelu między wojnami tego co ludzie a tym co kiedyś było ludzkie panuje grobowa cisza. Zaraz po odbierającym życie krzyku nastaje coś co zabiera życie ciszą. Ból fizyczny, namacalny ustępuje temu emocjonalnemu który jest jakby nie uchwytny dla drugiej, obserwującej osoby, zwłaszcza pod ziemią. Nie można mieć za złe ludziom tego że stają się sobie wilkami, do tego dąży ludzka natura. Chłopiec bez imienia często zastanawiał się jak to jest możliwe że gdy odwiedza to miejsce po tygodniu przerwy rozpoznaje nowe trupy, nowe szczątki na ziemi, inne nieznajome mu skrawki materiału z koszuli czy spodni. Zapach ludzi którzy jeszcze tydzień temu żyli, za każdym razem starał się je zapamiętać, poznać dokładnie miejsce w którym czuje się jak w domu. Los chciał że nigdy nie zdarzyło mu się uczestniczyć w walkach z mutantami, nigdy nie spojrzał genetycznie zmienionemu organizmowi w oczy. Między nasłuchiwaniem swojego serca a oczekiwaniem z utęsknieniem na wizje usłyszał coś obcego, zamarł bez ruchu, wstrzymał oddech aby móc mniej więcej zlokalizować obiekt. Jego serce może nie przeszył strach ale coś innego, może nawet chore podekscytowanie? Unknow zamęczony często swoimi wizjami nie był do końca normalny, szczerze zazdrościł ludziom którzy zachowali człowieczeństwo nawet podczas zejścia pod ziemie. Ulżyło mu nieznacznie gdy zrozumiał że ciche odgłosy pochodzą z "właściwej" strony tunelu. Wtedy dopadła go wizja, stracił na kilka sekund kontrole nad własnym ciałem, siedział z zamkniętymi oczami a jego mięśnie nawet nie drgnęły. Zobaczył to co miał zobaczyć po czym z cichym westchnięciem otworzył oczy w których nie było niczego co mogłoby wskazywać na ludzkie stworzenie. Jego oczy były puste, nie przekazywały żadnej emocji idealnie wpisywały się w klimat opuszczonego, ciemnego tunelu.
-Jestem człowiekiem, nie atakuj.
Powiedział cicho, nawet bardzo cicho jednak przez śmiertelną cisze panującą w tunelu każdy, nawet najmniejszy szmer był potęgowany kilkakrotnie, miał na sobie maskę która zmieniała jego głos. Spojrzał w kierunku podziemia, szukał spojrzeniem osobnika który się zbliża, był wstanie dostrzec kontury ale nic poza tym, może gdyby nie to że jego wzrok był osłabiony przez wizję której doświadczył przed chwilą mógłby zobaczyć więcej. Zdecydował się na rozpoczęcie rozmowy a może prośbę między innymi przez wizje której doświadczył. Nie była ona zbyt wyraźna, jednak na tyle bezpieczna że nie musiał obawiać się o swoje życie, był świadom że jego wizje nie muszą się spełniać a przyszłość można zmieniać jednak czasem chciał w nie po prostu uwierzyć.
Powrót do góry Go down
Leslie Ivanow
Różana trucizna
Leslie Ivanow

Liczba postów : 5
Join date : 31/12/2014

Informacje
Specjalizacja: Szew
Grupa: Szlachta
Multikonta: Nanami, James

Zniszczony tunel transportowy Empty
PisanieTemat: Re: Zniszczony tunel transportowy   Zniszczony tunel transportowy Icon_minitimeSob Sty 03, 2015 10:02 pm

Białowłosa czuła na sobie wzrok, co potęgowało tylko jej strach. Zastanawiała się, co powinna zrobić, czy uciekać, a może atakować..? Ale jak? Ona, taka drobna i beż żadnej broni, być może na jakiegoś zmutowanego dwumetrowego potwora? Nie, nie. To już lepiej dać się rozszarpać. W jej głowie roiło się od rozmyślań oraz pytań, na które nie potrafiła sobie sama odpowiedzieć. Czy to była kara za jej grzechy? Za to, jak traktowała wiele zupełnie niewinnych osób? Przecież mogli sobie teraz żyć w spokoju, oddychać, marzyć... Zacisnęła dłoń w pięść i odetchnęła ze szczerą ulgą, gdy usłyszała z tamtej strony męski głos. Potrzebowała chwili na dojście do siebie z odrętwienia. Po około minucie zrobiła krok w przód i stanęła naprzeciwko osoby nieco wyższej od niej. Nie widziała jego twarzy, nie widziała emocji, które ona okazywała. Przygryzła lekko dolną wargę, musząc zdać się jedynie na ton jego głosu. Czy drżał? Czy może jednak był pewny?
- Co Ty tu robisz? - wyszeptała w końcu, gdy odwaga przybyła jej całkowicie. Skoro to człowiek - bo na pewno był to człowiek, nie miała się czego bać. Jak do tej pory żadne ze zmutowanych nibystworzeń nie wykształciło się na tyle dobrze, by móc naśladować ludzki głos z taką wprawą. Zrobiła krok bliżej i wyciągnęła dłoń przed siebie, tak, by dotknąć jego... czegoś. Przekręciła głowę na bok.
- Nic Ci nie jest?
Powrót do góry Go down
Unknown
File_Not_Found
Unknown

Liczba postów : 6
Join date : 30/12/2014

Informacje
Specjalizacja: Obserwator
Grupa: Grabarz
Multikonta:

Zniszczony tunel transportowy Empty
PisanieTemat: Re: Zniszczony tunel transportowy   Zniszczony tunel transportowy Icon_minitimeNie Sty 04, 2015 1:10 am

Między czasem a mutantami zagubiło się wiele ludzi, jedni szukali powrotu do spokoju z powierzchni a inni w zejściu szukali sposobu na sławę, na coś czego nie byli wstanie osiągnąć na powierzchni. Ci z powierzchni byli pod ziemią na tyle długo by przedłużyć gatunek i dać mu szanse przeżyć. Pod ziemią można było stworzyć warunki, ciepło, jedzenie, woda, miejsce do spania, zapewniono podstawowe potrzeby zwykłego człowieka z dostępnością sprawa miała się inaczej. Osobniki które swoją obecnością coś wnosiły do "społeczeństwa" mogły się lepiej zaaklimatyzować za to ludzie którzy nie umieli przywyknąć do nowej sytuacji byli traktowani gorzej, mieszano ich z błotem i czyniono z nich niewolników. Świat który kiedyś cieszył się równością i człowieczeństwem przestał istnieć, zszedł pod ziemie a niewolnictwo znów stało się czymś co wydawało się oczywiste. Większość dzieci podziemia nie wiedzą już jak wygląda świat równości poza wyobrażeniami przekazywanymi przez rodziców czy dziadków, wszystko się zmieniło.
Między czasem a mutantami zagubiło się wiele ludzi, podzielili się na parę grup, jedni wierzyli w siłę pieniądza, jedni w bóstwa a jeszcze inni wydawali się nie wierzyć w nic, jednak czy gdy żyje się pod ziemią można w nic nie wierzyć? Czy można każdego kolejnego dnia otwierać oczy z przekonaniem że nic nie czeka po śmierci? Że nie ma nic poza zwykłe, ludzkie zdychanie w podziemiach? Dziecko bez imienia nie chciało wierzyć w pustkę, nie był w stanie nazwać swojego boga, nie umiał nadać mu imienia ale chciał powierzyć swoje nadzieje w istocie wyższej, w czymś co nie może zawieść. Wydawało mu się że za każdym razem gdy wychodzi na powierzchnie i trafia na upragniony wschód słońca jest to dar od boga który daje mu znak, że wszystko może się zmienić, że ziemia nie jest jeszcze zgubiona. Jednak gdy wracał przejściem do miejsca w którym przyszło mu żyć słyszał komentarze że nie ma już ratunku, że ziemia przeszła zagładę a życie pod ziemią to tylko marne stadium larwacji gatunku który chce przystosować się do świata jednak nigdy nie będzie mu dane przejść w formę motyla. Chłopak słyszał tego tak dużo że powoli gubił nadzieje.
Między czasem a mutantami zagubiła się dwójka ludzi, jeden o czarnych włosach, drugi o białych, jeden miał dar spoglądania w przyszłość, a drugi zdawał się negować wyroki które pierwszy zobaczył. W oczach jednego nie było nic, nie można w nich było dostrzec nawet życia, a druga para tęczówek zdawała się skrzyć w mroku zimnego tunelu. W powietrzu unosił się zapach trupa zmieszany z ciężką wonią ziemi którą można było rozpoznać tylko gdy wróciło się z powierzchni, w innym przypadku była to odór który był czymś co nie opuszczało żadnego dziecka w podziemiu. Spokojne, a może znudzone oczy grabarza nawet nie drgnęły gdy ku nim zmierzała dłoń szwa który nadmiernie odważnie wyciągnął rękę przed siebie. Dłoń natrafiła na gogle nałożone na oczy chłopaka, nie ośmielił się by mrugnąć, wpatrywał się w białe palce które bez żadnych oporów szukały za pewne oznaki życia, upewnienia że obiekt nie jest zmutowany. Grobowa cisza wydawała się być bliska siedzącemu pod ścianą człowiekowi, niezbyt często cokolwiek ją przekraczało, jeszcze rzadziej był to głos ludzki, czasem było to warczenie mutanta, czasem krople uderzające o ziemie. Po ostatnim pytaniu na długo zapadła tak bliska Unknownowi cisze. "Czy nic mi nie jest?" Przez umysł chłopaka to pytanie przeleciało teraz wielokrotnie, mówione od tyłu, od przodu, w zwolnionym tempie i przyśpieszone, przeanalizował je na wszystkie możliwe sposoby tylko po to by w końcu przestać wstrzymywać oddech i wydać z siebie ciche, jednak przez wzgląd na warunku dość głośne westchnięcie. Jakby ktoś klingą miecza czy wystrzałem z karabinu przerywał ciszę. Sam niszczył swój dom, tylko dlatego że ktoś spytał go czy nic mu nie jest. W gruncie rzeczy nie chciał odpowiadać na żadne z tych pytań, wcześniejsza wizja upewniła go że nie stanie mu się krzywda jednak człowiek ma w sobie coś że nie chce uwierzyć w dobre przeczuje, tylko szuka czegoś, co byłoby złym omenem.
-Szukam spokoju
Szepnął cicho jednak maska spowodowała że jego głos został podwyższony a spokojny i znudzony głos mógł wydać się nieco przestraszonym i niepewnym.
-Co w miejsce mordu sprowadza szwy? Tu dzieją się rzeczy, których tacy jak ty, nie powinni oglądać.
Zapytał nie pewnie, był wstanie ustalić jej specjalność nie przez to że słyszał o niej w podziemiu ale przez to co zobaczył jeszcze chwilę temu. Zobaczył jak białe palce dotykają najpierw jego oczu a potem klatki piersiowej, jednak nie mógł stwierdzić czy działania ów palców jest pozytywne czy negatywne, czuł jednak że na niego wpływają, a przecież tym charakteryzują się szwy, istoty które są albo wstanie uleczyć, albo zaszkodzić. Można powiedzieć że są wstanie zmienić wyroki tych którzy spoglądają w przyszłość. Nie mógł przewidzieć jak długo będzie trwało spotkanie z istotą która mogła zaprzeczyć jego istnieniu, nie był tez wstanie ci wyniknie z tego spotkania. Odległość między palcami na szybkach a twarzą dziewczyny wydawała się być nieskończona. Oczy chłopaka gubiły się w tej odległości, przez moment nawet miał wrażenie że ta dłoń nie ma ciała, że jest jedynie białymi palcami.
Powrót do góry Go down
Leslie Ivanow
Różana trucizna
Leslie Ivanow

Liczba postów : 5
Join date : 31/12/2014

Informacje
Specjalizacja: Szew
Grupa: Szlachta
Multikonta: Nanami, James

Zniszczony tunel transportowy Empty
PisanieTemat: Re: Zniszczony tunel transportowy   Zniszczony tunel transportowy Icon_minitimeNie Sty 04, 2015 10:11 pm

Ciemność, która otaczała ich zewsząd zdawała się rosnąć, pochłaniać ich z każdą kolejną sekundą coraz bardziej. Byli pośrodku wielkiej nicości, ale… Może oni też byli tą nicością? Taką samą nicością, jaka teraz panuje na zewnątrz. Gdyby można było wybrać świat, na którym chcielibyśmy się urodzić, większość z nas zapewne wybrałaby inny. Na naszym świecie nie ma już życia. Nikt się tam nie narodzi, nikt nie umrze. Chyba że z napromieniowania. Czas naszego świata zakończył się te kilka, może i kilkanaście lat temu. Jak można zapamiętać ile dni, ile lat minęło, żyjąc pod ziemią? Jak można mówić o dniu i nocy tutaj, tutaj, gdzie jedynym światłem są ciemne lampy kolejowe i latarnie? Dokładnie tego feralnego dnia, gdy wszystko zostało zmiecione z powierzchni, nasza Ziemia zapłakała. Cierpiało każda rzecz i istota, nie tylko ta, która była człowiecza. Cierpiały drzewa, rośliny oraz zwierzęta… Wszystko przesiąknięte było trupem i zbliżającą się śmiercią dla kolejnych setek istnień. Tyle par oczu zamknęło się już na zawsze i nigdy nie uraczy nikogo spojrzeniem. Tyle warg, które już nigdy nie poruszą się nawet by kogoś zbesztać. Tyle serc, które już nigdy nie pokochają. Tak wiele marzeń, które się nigdy nie spełnią.
Na usta wszystkich ocalałych cisną się słowa: Gdzie jesteś Boże? Przecież tak gorliwie się do Ciebie modliłem o łaskę. Dlaczego zabrałeś do siebie mojego męża, żonę, dziecko… Skoro nas tak kochasz i wszystko robisz dla nas, dlaczego nie powstrzymałeś tych złych ludzi, którzy zniszczyli to wszystko… A gdzie wtedy był Jezus? Spakował się i wyjechał na wakacje do Vegas, mówiąc: „Co mnie to obchodzi, dziwki! To wasze problemy”. Wielu z osób, które żyją teraz tutaj – pod ziemią, między mutantami a ludźmi podchodzi czasem do chyba jedynego wyjścia na powierzchnię. Jedynego – bo żadnego innego nikt jeszcze nie odkrył. Podchodzą tam z nadzieją, że jeszcze kiedyś będą mogli zaczerpnąć świeżego powietrza, wziąć go w płuca pełnią siebie. Może kiedyś poczują jeszcze woń kwiatów gdy kwitną na wiosnę, albo usłyszą radosne trele ptaków i krzyki dzieci? Jednak gdy tylko zbrojni zasłaniają przejście, krzyżując ze sobą karabiny, które służą chyba tylko i wyłącznie na pokaz, odsuwają się zrezygnowani i odchodzą. Nadzieja to najpiękniejsze odczucie, które mogło się kiedykolwiek w nas obudzić. To właśnie ona napędza nas do działania, do życia i do pragnień! Ale czy takie życie można nazwać w ogóle życiem?
Największym szacunkiem ludzie powinni darzyć tutaj właśnie żołnierzy. Gdyby nie oni, przecież każdy najmniejszy mutant wdarłby się bez problemy za mury podziemnego miasta. Tyle setek młodych mężczyzn ginęło w tunelach, na stacji, chcąc oczyścić tereny pobliskie temu „bunkrowi”. Ale czy ludzie byli tam bezpieczni? Niezupełnie. Przecież najprostszym przykładem była sama Leslie. Mutant, który nawet nie wiedział o swojej przemianie, siejący postrach wśród ludzi, gdy dochodziło do przemian. Legendarny tark stał teraz przed ciemnowłosym w swoim ludzkim wdzianku i wcale nie był taki straszny, a nawet można powiedzieć, że zupełnie niegroźny.
Gdzieś w tej nicości stały dwie ocalone dusze, które miały chęć pożyć dłużej niż najbliższe dziesięć minut. Jedna, która mogłaby być uosobieniem węgla, a druga, śnieżynki. Różnili się od siebie niemal wszystkim , byli urzeczywistnionym kontrastem. Jakie były między nimi te różnice? Począwszy od płci, kończąc zapewne na charakterze i podejściu do życia.
Przygryzła dolną wargę i zsunęła dłoń, chowając ją za siebie. Co poczuła pod palcami? Chłód gogli, a poza tym nic. Jedno, wielkie nic. Głos chłopaka wyrwał ją z chwilowego zamyślenia. Zrobiwszy krok w tył, wpatrzyła się w pustkę, słuchając jego zniekształconego głosu.
- Spokoju? Tutaj go raczej nie znajdziesz. Chyba, że życie Ci niemiłe. – odparła po chwili zastanawiania się nad tym, jakie słowa powinna wypowiedzieć. Zmrużyła lekko powieki, słysząc kolejne zdanie wypowiedziane z jego ust.
- Tacy jak ja powinni przybywać tutaj jak najczęściej. A co, jeżeli trzeba będzie pomóc komuś, kto o własnych nogach nie był w stanie dotrzeć do miasta? – mruknęła, zignorowawszy jego pytanie. Ciekawił ją fakt, skąd tak szybko wyinterpretował to, jakiej jest specjalizacji. Wiedziała dobrze, że takie rzeczy są nieraz wyczuwalne, ale nie aż w tak zaskakującym tempie. Chyba, że on był jednym z tych, których darzyła szacunkiem. Dlaczegoż darzyła Obserwatorów szacunkiem? Ich praca, o ile wykonywali ją szczerze, bez żadnych korzyści była bardzo pomocna w niektórych sytuacjach. Przełknęła cicho ślinę, zerkając wyczekująco w miejsce, gdzie powinny być jego oczy.
Powrót do góry Go down
Unknown
File_Not_Found
Unknown

Liczba postów : 6
Join date : 30/12/2014

Informacje
Specjalizacja: Obserwator
Grupa: Grabarz
Multikonta:

Zniszczony tunel transportowy Empty
PisanieTemat: Re: Zniszczony tunel transportowy   Zniszczony tunel transportowy Icon_minitimePon Sty 05, 2015 12:32 am

"Nie można znaleźć tu spokoju?" Zapytał znów sam siebie jednak tym razem rozprawa w jego głowie nie trwała długo, wniosek został szybko oddalony i na salę zostały wprowadzone nowe dowody. Poczuł się pewne, w sumie bez powodu jednak na tyle by zsunąć z twarzy maskę, jego oczy w końcu mogły spojrzeć spokojnie, bez wspomagania nieco zamglonych szybek w goglach. Nie wiele to pomogło, wciąż widział tylko ciemność, stała się ona jeszcze pełniejsza gdy dziewczyna zabrała palce
-Szukaj tam, gdzie nikt inny nie szuka
Powiedział swoim naturalnym głosem, nieco niskim jednak wyprawnym z emocji. Oczami w których nie sposób doszukać się życie szukał swojego rozmówcy. Nikt nie szukał w jego oczach życia, szukali w nich przyszłości która czasem mogła okazać się zgubna, okrutna czy nawet tragiczna. Chłopak na prawdę uważał że to tu czuje się spokojnie, tu jest szczery sam ze sobą, daleko od innych mieszkańców pod ziemia a potencjalnie blisko mutantów, czasem zastanawiał się czy przez możliwość spoglądania w przyszłość jest bardziej mutantem czy człowiekiem. Takie myśli dopadały go rzadko jednak się zdarzały.
-Każdy kto tu przychodzi, powinien być gotowy na śmierć, na śmierć w walce o to co za jego plecami
Mówił cicho i spokojnie nie śpieszył się z przekazaniem swoich myśli na temat wypowiedzi dziewczyny która najwyraźniej miała się za matkę Teresę która może uratować każdego bez wyjątku, uważała że byłaby wstanie kogokolwiek leczyć gdy nad jej głową sapałoby krwiożercze monstrum. Unknown sam nie wiedział czy jest gotowy na śmierć, czuł że to jeszcze nie jego czas a także nie ujrzał jeszcze swojego końca. Jednak gdyby śmierć po niego przyszła nie szukałby wymówek, ruszyłby z nią w podróż, jedyną podróż podczas której byłby na prawdę wolny, nie więziony przez tunele i maski gazowe, mógłby wyjść na powierzchnie i wziąć głęboki wdech. Czarnowłosy chłopak delikatnie się uśmiechnął i powolnych ruchem dłoni zaczął czegoś szukać w kieszeni koszuli na klatce piersiowej, wyciągnął z niej małą karteczkę i ostrożnie wyciągnął w kierunku z którego dochodził jeszcze chwilę temu głos dziewczyny. Miał nadzieje że jeszcze tu jest, że nie okazała się jedynie złudzeniem, że z jego psychiką nie było jeszcze rak źle
-To dla Ciebie. Dla szwa który szuka światła w ciemności
Znów mówił cicho i spokojnie z dłonią wyciągniętą w otchłań czerni która rozpościerała się między dwoma ludźmi, najwyraźniej chciała zostać powiernikiem ich spotkania. Na kartce zapisany był wiersz napisany przez dziecko bez imienia.

Tęskno­ta za tym co przeminęło
Za chłod­nym wschodem
Uczu­ciem które ser­ce na pół cięło
Wciąż szu­kam mi­mo chodem

Słońce z nieba spadnie
"Szu­kać schro­nienia trzeba"
Wszys­cy głoszą nachalnie
do wy­picia pełna kega.

Złość tęskno­ty czeka
Długo nie odwiedzany
Ten który rzad­ko narzeka
Dziś długo wyczekiwany

Nie był od najwyższych lotów ponieważ Unknown nigdy nie uczył się o poezji, nie czytał wielu autorów. W podziemiu nie było wiele poezji, zimna stal i cierpienie ludzi ale ktoś zachował parę książek które dostały się w ręce obserwatora który czytał je wielokrotnie, może nawet ucząc się wersetów na pamięć.
Powrót do góry Go down
Leslie Ivanow
Różana trucizna
Leslie Ivanow

Liczba postów : 5
Join date : 31/12/2014

Informacje
Specjalizacja: Szew
Grupa: Szlachta
Multikonta: Nanami, James

Zniszczony tunel transportowy Empty
PisanieTemat: Re: Zniszczony tunel transportowy   Zniszczony tunel transportowy Icon_minitimePią Sty 23, 2015 10:13 pm

Dziewczyna nie była matką Teresą, aczkolwiek nie przeszkadzało jej by, gdyby jakieś monstrum sapało jej nad głową, albo opluwało ją swoją śliną... No bo w końcu potwór potwora nie chwyci, racja? A na pewno nie tego, który był istotą przerażającą i dla ludzi i dla mutantów. Co tu dużo mówić. Ciekawą kwestią było jednak to, czy w ludzkiej formie miała również swoje zapachy i te inne sprawy... Przymknęła lekko powieki, wzdychając cicho pod nosem. Patrzyła się w jego oczy. Przynajmniej miała takie wrażenie, że w nie patrzy, bo tak długo, jak patrzyła w nie bez mrugania - ciemność pochłaniała ją całkiem i traciła z pola widzenia dosłownie wszystko. W takich momentach mrugała kilkakrotnie powiekami i znów widziała jakieś tam zarysy. Ten chłopak ją intrygował. Był zapewne ciekawą i wartą zapoznania osobą. Ale czy da jej siebie poznać? Czy nie ucieknie? Dostrzegłszy jego ruch oraz dosłyszawszy szmer towarzyszący jego ruchom podczas szukania czegoś, cofnęła się odruchowo. Nie wiedziała czemu. To po prostu siedziało już w jej psychice.
Hm... Może dlatego, że byli w metrze, że każdy drobiazg, który miała na sobie był bardzo znaczący dla biedniejszej kasty? Nikomu nie można było ufać, trzeba było podchodzić z bronią i na dystansie... Ale jednak nie. Spojrzała na niego, marszcząc pytająco brwi. Sięgnęła po karteczkę, którą jej podał i wsunęła ją w kieszeń na prawej piersi.
- Dziękuję. - odparła cicho, spuszczając na moment głowę. Ciekawiło ją, co to było... Chciała już zobaczyć, co się tam znalazło. Oblizała lekko spierzchnięte wargi.
- Moglibyśmy wyjść do jakiegoś... jaśniejszego i bezpieczniejszego miejsca? - szepnęła.
Powrót do góry Go down
Unknown
File_Not_Found
Unknown

Liczba postów : 6
Join date : 30/12/2014

Informacje
Specjalizacja: Obserwator
Grupa: Grabarz
Multikonta:

Zniszczony tunel transportowy Empty
PisanieTemat: Re: Zniszczony tunel transportowy   Zniszczony tunel transportowy Icon_minitimeWto Lut 10, 2015 12:44 pm

bezpieczniejsze miejsce? Zapytał sam siebie w duszy po czym delikatnie się uśmiechnął, dziewczyna raczej nie mogła tego dostrzec przez maskę którą miał na ustach a dodatkową osłoną była otaczająca ich ciemność która niczym strażnik tajemnic nie pozwalała dostrzec tego co było tuż przed nosem. W tym momencie w tunelu były dwie istoty jednak aktorów było trzech, ciemność była istotnym elementem scenerii i dodawała jej ciężkości, czegoś mrocznego a może nawet wprawiała w lęk. Unknown wydawał się być odporny na trzeciego bohatera, siedział spokojnie pod ścianą i chłonął ciemność razem z zimnem, pozwalał alby to wszystko go przenikało i pozwalało stawać się jednością z otoczeniem. Czekał na coś co miało nigdy nie nadejść.
-Najbezpieczniej jest tam, gdzie nie ma ludzi- Powiedział cicho i opierał się chwilę o ścianę po czym wstał i naciągnął kaptur na głowę oraz się zgarbił, to był jego sposób na ukrywanie się przed światem i ludźmi którzy go otaczali, próbował w ten sposób niejako wymazać swoje istnienie w marnej imitacji społeczeństwa jaką próbowało wytworzyć metro. Dziecko bez imienia unikało dużych skupisk z łaski bożej przetrwałych ludzi, uważał że to nie mutacje są największymi wrogami ludzkości a ona sama, czuł że zagładą dla ludzkiego gatunku jest człowiek. Odkąd był wstanie logicznie myśleć czuł awersje do ludzi, może przez swój dar patrzenia w przyszłość a może przez to że społeczeństwo go odrzuciło, oczywiście przynoszono mu dary i błagano o spojrzenie w przyszłość dla dziecka czy umierającego ojca jednak to nie było to, to nie była akceptacja przez środowisko a jedynie wykorzystanie sytuacji. Przez wiele lat, aż do teraz sam o sobie mówił, a może cicho szeptał że szuka nauczyciela i mistrza, kogoś kto pokaże mu jak żyć
-Niestety, nie znam dobrze metra, może ty znasz jakieś dobre miejsce?- Zadał kolejne pytanie i spojrzał w kierunku świecącego się metra, musiał przymrużyć oczy zanim się przyzwyczaiły do światła.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Zniszczony tunel transportowy Empty
PisanieTemat: Re: Zniszczony tunel transportowy   Zniszczony tunel transportowy Icon_minitime

Powrót do góry Go down
 
Zniszczony tunel transportowy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Time of Rebirth :: Lokacje :: Metro-
Skocz do: